Prosta chemia domowa, czyli jak w kuchni zbadać współczynnik pH.

Wiecie, co jest piękne w prawdziwej edukacji? Na przykład to, że zakwit glonów w basenie nie jest dramatem, tylko okazją do tego, żeby się czegoś nowego nauczyć. Ja skorzystałam ze sposobności, żeby pokazać dzieciom, że chemia w gruncie rzeczy jest ciekawa i pożyteczna.

Katastrofa w basenie

W wyniku splotu wyjątkowo niesprzyjających okoliczności w postaci zbyt mało wydajnej pompki, szwankującej pamięci, z czym wiązało się zapominanie o chlorowaniu wody i włączaniu pompy filtrującej zakwitła nam woda w basenie. Oczywiście, jak powszechnie wiadomo, nie powstał nam w basenie ogród kwiatowy, po prostu woda przybrała piękny, szmaragdowy kolor. Oczywiście można się zachwycać niecodziennym kolorem wody w basenie, ale dość nieprzyjemnie się w takiej zupie pływa.

Młodsza córka starała się robić dobrą minę do złej gry i próbowała korzystać z basenu. Starszą, bardziej ekspresyjną w wyrażaniu emocji, ponosiły nerwy. Tymczasem mama postanowiła zabrać się do sprawy metodycznie, czyli naukowo. Po szybkiej analizie wiedzy serwowanej przez Internet wiedziała już, że trzeba glony unicestwić, a następnie za pomocą odpowiednich preparatów doprowadzić do koagulacji ich doczesnych szczątków, żeby dały się wyłapać przez filtr i odkurzacz. Brutalne, ale cóż, albo glony, albo my. Internet podpowiadał też, że prawidłowy współczynnik pH wody zwiększa skuteczność basenowej chemii.

Czy można mierzyć pH bez testerów?

Nie będę się rozwodzić nad tym jak udało nam się wodę w basenie doprowadzić do stanu krystalicznego. Ostatecznie dziewczynom najbardziej podobało się badanie współczynnika pH wody specjalnymi testerami. Również to, że wrzucanie różnych bezbarwnych płynów i proszków tak bardzo wpływa na to co się z tą wodą i glonami dzieje.

Pracownia Kuchennych Eksperymentów - proste ćwiczenia z fizyki i chemii dla dzieci.

Wobec tego postanowiłam skorzystać z okazji i pociągnąć temat. Przypomniałam Lusi, że dostała kiedyś zestaw do robienia domowych eksperymentów i chyba jest tam jakieś ćwiczenie z mierzeniem współczynnika pH. W istocie znalazłyśmy szybko opis eksperymentu w instrukcji. Jedyny niezbędny do jego wykonania składnik akurat był w spiżarni. Czerwona kapusta, zwana przez babcię „modrą”.

Czerwona kapusta

Kapusta czerwona, modra czy różowa?

Po posiekaniu niewielkiej ilości kapusty wystarczyło zalać ją wrzątkiem i pozostawić do ostudzenia. I już mamy gotowy odczynnik do testowania pH. Lusia była zachwycona uzyskanym kolorem i wreszcie na własne oczy zobaczyła, o co chodzi z tą „modrą kapustą”.

Odczynnik z czerwonej kapusty

Kiedy odczynnik był gotowy, można było zacząć do testować współczynnik pH różnych substancji znajdujących się w domu. Sprawdzaliśmy mleko, jogurt, jabłka, cytrynę i kilka innych.

Badanie pH cześć pierwsza

Za każdym razem nasz odczynnik zmieniał kolor w zależności od pH badanej substancji. Wystarczyło porównać kolor mieszaniny ze skalą znajdującą się w instrukcji. A kolory wychodziły naprawdę rozmaite i śliczne. Substancje kwaśne barwiły odczynnik bardziej na różowo, a zasadowe na zielonkawo.

Badanie pH część druga
Badanie pH cytryna

Oczywiście Lusia nie byłaby sobą, gdyby nie wykorzystała okazji do obserwacji mikroskopowych. Rzecz jasna już dawno wie o chlorofilu i o tym, że glony są zielone, stąd powodują takie zabarwienie wody, ale zobaczyć to pod mikroskopem to całkiem co innego, nawet jeśli to jest kolejny raz. Jej się to nigdy nie nudzi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *