Nowy plan pracy czwartoklasistki

Właściwie co roku sprawdzamy z Misią nowe metody organizacji czasu, żeby znaleźć tę, która w danym momencie działa najlepiej. W zeszłym roku nieźle działało zapisywanie planu tj. tematów do ogarnięcia na dany miesiąc. Nieźle to znaczy lepiej niż kiedy to ja decydowałam. Lista wisiała w szafce Misi a ona decydowała czym danego dnia będzie się zajmowała. Oczywiście były takie tematy, które podejmowała niechętnie, odsuwała je na później a nawet spadały na kolejny miesiąc. W tym roku zaistniała potrzeba żeby znów zmodyfikować nasz sposób działania.

Pisałam już o ty, że sama zrozumiałam jak ważna jest różnica między „zająć się tematem” a „nauczyć się” (KLIK: Wpis o OK zeszycie) czyli definiowanie celów. Misia zrozumiała coś jeszcze.

– Dobrze by było zastanowić się w jaki sposób zorganizować w tym roku naszą pracę – zagaiłam któregoś dnia rozmowę.
– Chciałabym sobie zrobić plan lekcji – odparła Misia.
– Plan lekcji? – patrzyłam na nią zdumiona – Taki jak mają dzieci w szkole?
– Tak, właśnie taki, żeby było w nim zapisane którego dnia czego mam się uczyć.
– Nie chcesz już pracować tak jak to robiłyśmy w zeszłym roku?
– Nie, bo są takie rzeczy, którymi zajmuję się niechętnie. Jak będę miała plan to będzie mi się łatwiej do nich zmobilizować.

Milczałam dłuższą chwilę zdumiona. Dojrzewa mi to moje dziecko. Potem zrozumiałam, że to są właśnie owoce odszkolnienia i tego, że potrafiłam się zmusić do tego, żeby pewne rzeczy odpuścić. Odpuszczałam kiedy Misia stanowczo odmawiała współpracy. Odpuszczałam kiedy kolejny raz przenosiła jakieś zadanie na następny miesiąc. Odpuszczałam kiedy widziałam jak rosną zaległości. Nie ciosałam kołków na głowie, że nie umie tabliczki mnożenia i nie nauczyła się słówek z angielskiego. W gruncie rzeczy ona sama to wiedziała. Idąc na egzamin wiedziała co umie a czego nie. To wystarczający dyskomfort, żeby nie powiedzieć stres.

Te doświadczenia nauczyły ją wiele o sobie o tym jak funkcjonuje i co jej może pomóc a co jej nie służy. Nie wiem czy ten model działania długo się utrzyma i czy rzeczywiście będzie działał. Nie podważam go i zamierzam ją wspierać. Z resztą dla mnie jest też wygodniejszy bo dokładnie wiem co mam przygotować na następny dzień, żeby jej zajęcia były atrakcyjniejsze niż samo ślęczenie nad książkami.

Siadła więc Misia nad kartką papieru i wypisała wszystkie przedmioty szkolne. Następnie zaznaczyła za pomocą krzyżyków, które z nich ile razy w tygodniu powinny znaleźć się w planie.

lista przedmiotówMając już orientację ile godzin będzie potrzebowała na naukę rozpisała sobie plan lekcji tak, żeby lubiane i nielubiane przedmioty rozkładały się w nim w miarę równomiernie.

szkic plany zajęć

Gotowy plan zajęć trafił na tablicę w pokoju dziewczynek. Teraz tylko trzeba przystąpić do pracy i zacząć ten plan realizować. Trzymajcie kciuki.

plan zajęć

Oczywiście wolałabym, żeby edukacja była bardziej naturalnym procesem, który nie jest ograniczany przez podstawę programową, podział na przedmioty i egzaminy, ale na to nie mamy większego wpływu. Dlatego uczymy się funkcjonować łącząc względną swobodę (trzy godziny planu lekcji w tygodniu to naprawdę niewiele) ze systemowymi wymaganiami.

2 myśli nt. „Nowy plan pracy czwartoklasistki

    • Akurat przyrodę to ona lubi i w tym programie niewiele nowego jest dla niej. Poza tym nie wyobrażam sobie co się w szkole robi na 3 przyrodach w tygodniu jak materiału jest na jedną z groszkiem. Dokładnie 41 tematów w podręczniku, czyli jeden na tydzień. Kartkówki i sprawdziany?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *