Hej ho! Do lasu by się szło…

Krótka wizyta u babci nie mogła się obyć bez wyprawy do pobliskiego lasu. Dawniej często się tam zapuszczałam z moim bratem. Ostatnio to już nie takie proste. Modernizacja linii kolejowej i likwidacja polnych przejazdów kolejowych spowodowały, że do lasu, który widać z wioski trzeba jechać samochodem, okrężną drogą. No ale co tam, pojechałyśmy. Oczywiście nie sprawdziłam przed wyjazdem aparatu, a na miejscu okazało się, że mój jest rozładowany. Na szczęście swój aparat wzięła Misia i bez wahania mi go udostępniła.

Pierwszy przystanek – sąg drewna na skraju lasu. Taka atrakcja nie może być tak po prostu ominięta i pozostawiona.
tr_P4170768_160417_1549

Chwile potem zapuściłyśmy się do lasu i przemierzałyśmy przecinające go drogi i ścieżki. Dziewczyny skupiały się przede wszystkim na tropieniu saren, które wszędzie pozostawiały ślady swoich raciczek. ślady saren ślady saren ślady saren

Znalazłyśmy nawet miejsce w którym żerowały rozkopując ściólkę leśną i szukając jakichś smakowitych pędów.ślady saren

Na powalonych wiatrem drzewach podziwiałyśmy ślady pozostawione przez korniki. Straszny szkodnik, ale jakie piękne desenie tworzy. kornik kornik Lusia znalazła też piękne porosty. porosty

Na samym skraju leszczyny, w najbardziej wilgotnej części lasu natknęłyśmy się na „tabuny” winniczków. Odkąd pamiętam jest to miejsce gdzie można je znaleźć niezawodnie. ślimak ślimak

Na wyrębie uwagę dziewczyn przykuł wilgotny (od jakiejś wydzieliny) pień po ściętym drzewie na którym znalazłyśmy żuczki. Najpierw myślałyśmy, że się przykleiły, ale po bliższych oględzinach doszłyśmy do wnioski, że raczej się posilają. Po powrocie do domu dowiedziałyśmy się, że był to żuk leśnyżuk

Między dużymi drzewami dziewczyny mogły podziwiać mnóstwo młodziutkich roślinek i siewek. Taki roślinny żłobek. siewki

Uwagę Misi przykuły różowe zawilce. Nie jest to jednak żadna nowa odmiana. Po prostu zawilce przekwitając zmieniają kolor spodniej  części płatków i przybierają kolor różowo-fioletowy.zawilec

Poza zawilcami natknęłyśmy się na kwitnące barwinki i kaczeńce. barwinek kaczeńce kaczeniec Lusia przez całą wycieczkę zbierała różne nadpróchniałe kawałki drewna i pracowicie je rozdrabniała Miała z tego mnóstwo przyjemności. próchno Pośród innych leśnych znalezisk były odchody jakiegoś zwierzęcia. Prawdopodobnie kuny albo tchórza. kupa Na sośnie zobaczyłyśmy plątaninę gałązek, coś w rodzaju gniazda. Kto wie, może to nawet dom wiewiórki, nieopodal rośnie dużo dębów i leszczyn. gniazdo Ślady po posiłku jakiegoś drapieżnika, który posilił się gołębiem zostawiając jedynie pióra. pióra Za lasem, za rowkiem znalazłyśmy kępę drzew, która jest pozostałością po jakimś siedlisku. Z siedliska została tylko sterta ciosanych kamieni, które pięknie porosły grubym mchem. łąka mech tr_P4170850_160417_1643 Co za cudowne miejsce do zabawy!tr_P4170849_160417_1643


Wpis powstał w ramach projektu Mały Przyrodnik

mały przyrodnik 5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *