O tym dlaczego dzieci nie potrzebują zabawek – teoria luźnych części w praktyce

Moje córki od zawsze mają dość swobodny dostęp do tego co Simon Nicholson nazywa luźnymi częściami. Oznacza to w praktyce, że kiedy najdzie je ochota i mają wenę mogą wykorzystywać różne materiały i z nich tworzyć. Do niedawna były to głównie prace plastyczne płaskie i przestrzenne. Tym razem przyszła pora na zabawki. 

Wpierw może jeszcze słów kilka o tej teorii.Simon Nicholson sformułował ją w swoim artykule Theory of loose parts a ja dowiedziałam się o niej kilka lat temu czytając bloga Nasze Kluski. Pisząc w skrócie, teoria ta głosi, że specjalne uzdolnienia i kreatywność nie są dane jedynie garstce wybrańców. Kreatywność i talent można rozwijać po prostu pozwalając im się rozwijać tj. udostępniając dziecku odpowiednie ku temu środowisko do zabawy. Służą do tego min. właśnie luźne części, czyli wszystko to z czego dziecko może swobodnie tworzyć i budować.

Zanim poznałam tę teorię podskórnie czułam, ze zbyt dosłowne zabawki oraz w ogóle ich nadmiar w otoczeniu dziecka bardzo źle na nie wpływają. Ostatni projekt moich córek jest wisienką na torcie, która pokazuje, że najlepsze są zabawki zbudowane z luźnych części.

Kilka lat temu mój mąż zbudował dla swoich córek wspaniały mebel zabawkę czyli kuchenkę.

drewniana kuchenka dla dzieci

Kuchenka przez lata cieszyła się sporym zainteresowaniem służąc jednocześnie za szafkę do przechowywania takich zabawek jak naczynia, czy sztućce, ale też ciastoliny a nawet różnych kosmetyczek i szkatułek. Od czasu do czasu dziewczyny o niej zapominają i jest zwykłym meblem a potem znów zaczynają „gotować”.

Ostatnio Misia zdecydowała: „Potrzebujemy nowej pralki”. Przypomniała jej się zabawa, którą kiedyś wiele lat temu jej urządziłam tworząc jej pralkę z pudełka.

pralka z pudełka

Postanowiła zrobić sobie podobną. Poszperała w naszym bogatym zbiorze kartonów i kartoników. Wyciągnęła nożyk introligatorski, pistolet to klejenia na gorąco i przystąpiła do pracy. Lusia włączała się do pracy przypominając starszej siostrze jak wygląda nasza pralka (stoi w pralni dokąd na ogół chodzi ze mną młodsza córka) i jakich elementów jeszcze brakuje. Prawdę mówiąc jej pomysły i realizacja, mino że mniej dokładnego wykonania o wiele bardziej podobają mi się niż moja pralka sprzed laty.

Po zrobieniu pralki przyszła pora na kuchenkę z kartonu a zaraz po niej na zlew, aż kleju dopistoletu musiałam dokupić bo skończył się zapas. Misia zaskakiwała mnie swoimi pomysłami i cierpliwością z jaką realizowała swoje wizje.

– Mamo. Te sklepowe zabawki mniej mi się podobają niż te które ja zrobiłam. Czy nie powinni w sklepach sprzedawać też takich? Myślisz, że dzieciom podobałyby się one mniej niż te plastikowe?

Zabawa według teorii luźnych części

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *