Zanurzamy się w historii

Od kilku dni mamy trochę gorszy okres. Lusia jest w fazie jęczaco-płaczącej i awantury wybuchają kilka razy dziennie z błachych, przynajmniej z pozoru, powodów. Doszłam do wniosku, że coś trzeba zrobić bo kolejnego dnia nie wytrzymam. Zarządziłam wycieczkę. Spakowałyśmy prowiant, zaprogramowałam nasz turystyczny GPS, wsiadłyśmy do samochodu i w drogę. Kierunek Sucha.

Sucha to miejscowość w której znajduje się prywatny skansen stworzony przez prof Marka Kwiatkowskiego, historyka sztuki i wieloletniego dyrektor Łazienek Królewskich. Miałam okazję poznać go 7 lat temu kiedy to w pobliskim miasteczku promował swoją kążkę właśnie na temat skansenu w Suchej. Wtedy to dowiedziałam się o istnieniu tego obiektu i o tym jak powstawał. Dla mnie to niesamowita historia stworzona przez człowieka pozytywnie zakręconego, ale też miejsce magoczne. Tam własnie postanowiłam zabrać dziewczyny korzystając z tego, że pogoda się poprawiła.

Piewszy obiekt jaki wpada w oko to piękna drewniana kapliczka usytuowana tak, że jest do niej dostęp wprost z ulicy. Tam własnie skierowałyśmy nasze kroki, gdyż nasz turystyczny GPS, którego używaliśmy do geocachingu informował, że tu właśnie znajduje się skrytka. Niestety chyba została splądrowana. Jesli jej założyciel wyrazi zgodę będziemy mieć pretekst do tego by zjawić się tam ponownie i odtworzyć ją.

Później swoje kroki skierowałyśmy do głównego kompleksu. Ogromny park otoczony płotami, do którego prowadziła malownicza brama. W głębi bieliły się ściany modrzewiowego dworu, od którego o ile mnie pamięć nie myli, wszystko się zaczęło.

BramaBrama choć zamknięta nie była zatrzaśnięta na głucho. Jedynie mała tabliczka informowała, że nalezy dokładnie zamknąć za sobą furtkę. Śmiało weszłyśmy do środka i to było tak jakbyśmy weszły do zupełnie innego swiata.

Wśród starych drzew co chwilę natrafiałyśmy na kolejne budynki, dworki, piwniczki, szopy i spichlerze. A wszystkie aż zapraszały bu podejść obejrzać, zajrzeć, dotknąć.

Dworek

Ganek Dworek Piwniczka
W pewnym momencie wyszłyśmy na piękną ukwieconą polanę. Otoczona była budynkami rodem z mazowieckiej wsi. Po jednej stronie bieliły się ściany chat krytych strzechą, po przeciwnej ciemniały surowe deski stodół, szop i stajni. W głebi kolejny dworek, czy może chata bogatszego chłopa albo organistówka. 
Chaty

Przez okno Stodoła DworekKrążyłyśmy i krążyłyśmy a zachwytom nie było końca. Wreszcie natknęłyśmy się na konie. Pasły się luzem nieopodal jednego z dworków. Więc to stąd prośba o dokładne zamykanie furtki.

DworekDworek

Konie

Tam też, nieopodal stawu znalazłyśmy ławeczkę. Dziewczyny posiliły się podziwiając konie i poszłyśmy niespiesznie do drugiej części skansenu. Znajdująca się po drugiej stronie drogi część kryła kolejne dworki, spichlerze a nawet bardzo dobrze zachowany wiatrak.
Dworek

Wiatrak

Schody

Dziewczynom było mało, więc zaproponowałam im, żebyśmy jeszcze wpadły w odwiedziny do Liwia. Jest tam pozostałość zamku, który za panowania Książąt Mazowieckich był nadgraniczną warownią. Dziewczyn nie trzeba było jakoś specjalnie zachęcać, szczególnie że w GPSie miałam informację o znajdującej się tam skrytce.

Zamek w Liwiu jest dość osobliwą budowlą, gdyż na ruinach dawnej warowni zachowanej tylko w części, wybudowano dworek. Własnie w tym dworku znajduje się ekspozycja broni i uzbrojenia, a także coś co zawsze rozpala wyobraźnie moich córek do czerwoności, makieta zamku.

Poza tym jest jeszcze baszta na którą można się wspiąć, by na jej szczycie poznać smutną historię damy skazanej na śmierć przez swego gwałtownego męża za gubienie biżuterii (podejrzewał ją o romans). Podobno nawet ona w tym zamku straszy.

Liw - zamek

Jeśli zaś chodzi o skrytkę to tym razem udało się ją znaleźć i możemy już uznać ją za zdobytą. Na koniec zaszłyśmy nad rzekę. Malowniczy Liwiec, dawniej wyznaczał granice między Polską a Litwą a obecnie kusi by wybrac się kiedyś na spływ kajakowy.

Powoli trzeba było się szykowac do powrotu, gdyż tego dnia po południu tata potrzebował samochodu. Miałysmy jednak jeszcze dość czasu by odwiedzić wojenny cmentarz w Bojmiu i spróbować znaleźć tam jeszcze jedną skrytkę. Cmentarz w postaci niewielkiego pagórka zwieńczonego kapliczką okazał się miejscem malowniczym i godnym uwagi, a skrytkę znalazłysmy bez trudu.

Kapliczka Skarb

Wreszcie zmęczone ale zadowolone z aktywnie i radośnie spędzonego czasu wróciłyśmy do domu.

6 myśli w temacie “Zanurzamy się w historii

  1. Nie napisałam o tym, ale w skansenie można spotkać profesora Kwiatkowskiego, który tam pomieszkuje. Można też się natknąć na osobę, która się opiekuje obioektem i oprowadza. My się nie natknęłyśmy, ale też nie szczególnie mi na tym zależało tym razem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *