Wielkie poszukiwanie zwierząt

Książkę „Wielkie poszukiwania zwierząt” znalazłyśmy w naszej bibliotece już w zeszłym roku. Wcale to nie przeszkadza by wypożyczać ją ponownie co jakiś czas. Z reszta na zdjęciu widać w jakim stanie jest ten egzemplarz. Najwyraźniej nie tylko moje dzieci lubią ją wertować.

No własnie wertować, bo to jest książka głównie do wertowania i oglądania.

okładka

Wewnątrz znajduje się szereg dużych, dwustronicowych plansz a na nich, nieco surrealistyczne kompozycje tematyczne, przedstawiające zestaw zwierząt typowy dla wybranego środowiska. plansza

Na marginesach wokół planszy znajdują się miniaturki znajdujących się w kompozycji zwierząt, krótki opis i polecenia znalezienia ich na planszy. margines

Kiedy Misia była młodsza godzinami siedziałam z dziewczynami czytając opisy i szukając na obrazkach sów, kretów, małży, żab, węży i pająków. Teraz sytuacja jest nieco inna. Misia sama czyta opisy i dziewczyny nie potrzebują już mojej pomocy żeby się bawić w chowanego ze zwierzętami. margines

W naszej bibliotece znajduje się jeszcze jedna pozycja z tej serii, „Wielkie podwodne poszukiwania”, równie lubiana przez dzieci. Wiem też, że wydano „Wielkie poszukiwania dinozaurów”, „Wielkie poszukiwania owadów”, „Wielkie poszukiwania, zamek”, „Wielkie poszukiwania w mieście”, „Wielkie poszukiwania historyczne” i pewnie jest jeszcze kilka o których nie słyszałam. Tak czy siak każdy znajdzie coś dla siebie. A książki warte są zainteresowania. Poza ćwiczeniem spostrzegawczości i koncentracji a także cierpliwości serwują dzieciom podczas zabawy solidną porcję wiedzy.

A tak swoja drogą. Od tygodnia trwa u nas etap pod hasłem: „Mamusiu, mogę jeszcze nie iść spać? Chciałabym poczytać”. Nie zamierzam z tym walczyć.

*    *    *

Wpis powstał w ramach projektu „Przygody z książką”.

projekt - przygody z książką

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *