Widokówka z wakacji #2 – 1 sierpnia w Warszawie

Już dawno chciałam być w Warszawie z dziewczynami tego dnia, ale zawsze coś mi to uniemożliwiało. W tym roku się nie dałam. W tym roku pojechałyśmy pierwszego sierpnia do stolicy. Cel? Park Miniatur. Ciekawiła mnie ich ekspozycja od jakiegoś czasu a tego dnia urządzali też koncert związany z rocznicą Powstania Warszawskiego.

To co moje dziewczyny najbardziej, poza lodami, lubią na trasie Nowy Świat – Krakowskie Przedmieście to muzyczne ławeczki. Porozstawiano takie wzdłuż ulic gdzie znajdują się budynki w jakiś sposób związane z Fryderykiem Chopinem. Można usiąść, włączyć, posłuchać fragmentu jakiegoś utworu i poczytać co nieco o związku tego miejsca z kompozytorem. 

Warszawa Chopina

Po drodze, między kolejnymi ławeczkami natknęliśmy się na uliczną kapelę. Młodzi ludzie ubrani w stroje z epoki śpiewali mniej lub bardziej zakazane piosenki rozbudzając apetyty na wieczorny koncert.  

Kapela uliczna

Nieco dalej rozstawiono bardzo ciekawą instalację. Zbudowana z szarego papieru i palet pomalowanych na czarno zatytułowana „Janusz Korczak – ostatnia droga”. Dziewczynom nie trzeba było wiele tłumaczyć, wiedzą o co chodzi.

Instalacja

Dalej Minęliśmy pomnik Poniatowskiego, Mickiewicza, inne muzyczne ławeczki i ciekawe detale na budynkach i bramach i już byliśmy na miejscu, w Parku Miniatur na Krakowskim Przedmieściu.

Pierwszy eksponat jaki rzucił się nam w oczy to nowy model w trakcie budowy. Można było zobaczyć jak powstają prezentowane tu miniatury, jak wyglądają zanim się je wykończy, jak się robi odlewy detali elewacji. Dziewczyny były zafascynowane.

Potem oglądałyśmy gotowe już modele podziwiając wspaniałe wykonanie i stopień odwzorowania detali. Wszystkie opatrzone były tablicami z informacjami dotyczącymi ich lokalizacji i historii. Niektóre z nich już nie istnieją a modele powstawały na podstawie zachowanych zdjęć i obrazów.

Model budowli

Dziewczynom poza modelami budynków bardzo podobały się figurki ludzi uzupełniające kompozycje, tramwaje konne i modele samochodów. Twórcy zadbali o to, żeby stworzyć nie tylko modele, ale całe kompozycje przenoszące zwiedzających w inne czasy.

Tramwaj konny
Na ulicy

Pałac Lubomirskich po wojnie nieco zmienił lokalizację, a właściwie został obrócony. Było to tak niezwykłe przedsięwzięcie, że twórcy Parku Miniatur postanowili to właśnie przedstawić na makiecie. 

Pałac Lubomirskich

Kiedy zwiedzałyśmy wystawę w mieście zawyły syreny a ruch zamarł. Minuta zadumy w rocznicę godziny W.

Zaproszono nas także byśmy przyłączyli się do dekorowania Parku rysunkami przedstawiającymi symbol Polski Walczącej. Dziewczynom nie potrzeba było specjalnej zachęty. Szybko zabrały się do roboty.

Rysowanie kotwicy
Polska Walcząca

Ponieważ do koncertu przed Parkiem Miniatur mieliśmy jeszcze trochę czasu, więc poszliśmy na spacer po Starówce. Dziewczyny wiedzą, że to chyba najmłodsza starówka świata, wiedzą też dlaczego. Ale nam to nie przeszkadza lubimy się tam trochę pokręcić jak mamy okazję.  

Pomnik Kilińskiego

Tym razem wzdłuż murów, obok pomnika Kilińskiego poszliśmy prosto w stronę pomnika Małego Powstańca. Było tam mnóstwo ludzi oraz przyniesionych przez nich kwiatów i zapalonych zniczy. 

Pomnik Małego Powstańca

Chwilę później obok pomnika przemaszerowała grupa rekonstrukcyjna. 

Grupa rekonstrukcyjna

Kiedy zbliżała się pora koncertu skierowaliśmy się z powrotem w stronę Krakowskiego Przedmieścia i Parku Miniatur. Poszliśmy przez rynek, bo dziewczyny koniecznie chciały zobaczyć Bazyliszka, który ostatnio ukrywał się za rusztowaniami. Tym razem dało się go łatwo znaleźć. 

Gdzie jest Bazyliszek?
Bazyliszek

Po placu zamkowym przechadzało się mnóstwo ludzi. Jedni brali udział w akcji tworzenia znaku Polski Walczącej pod Kolumną Zygmunta, inni przysłuchiwali się występom artystów dających mini-koncert na przeciwko Zamku Królewskiego. Panowało ożywienie i jakaś taka inna niż zwykle atmosfera. 

Plac Zamkowy

Przed Parkiem Miniatur stały już ławki, krzesła i leżaki. Rozlokowaliśmy się wygodnie, artyści krzątali dopinając wszystko na ostatni guzik, rozdawano śpiewniki z tekstami piosenek, żeby publiczność mogła się przyłączyć. Ludzie zatrzymywali się zaciekawieni, czekali co się wydarzy.

Na leżaku

Zaczął się koncert, trochę słuchaliśmy, trochę śpiewaliśmy. Czasem w oku zakręciła się łza a głos się nieco załamał. 

Koncert
Śpiewamy razem

Kiedy koncert się zakończył jakoś tak było nam mało, ale jednocześnie byliśmy na tyle zmęczenie że nie daliśmy rady zostać na głównym koncercie odbywającym się na Placu Piłsudskiego. Za rok się poprawimy. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *