Średniowieczny piknik rodzinny w Czersku

Zaraz po tym jak dostałam informację, że w Liwie odbywa się turniej rycerski nadeszła druga informacja, o Średniowiecznym Pikniku Rodzinnym na zamku w Czersku. Poważnie zastanawiałam się co wybrać, kiedy moja siostra, też zainteresowana obiema imprezami, zwróciła mi uwagę, że piknik trwa kilka dni. Nie można więc było przegapić okazji. Wyruszyliśmy do Czerska. W tym zamku dzieci były pierwszy raz. Jest bardziej okazały niż warownia w Liwie ale również w stanie nieco odrestaurowanej ruiny. Zamki w Czersku w Liwie i nasze miasto powiatowe Mińsk są ze sobą ściśle powiązane, a właściwie to były. Dawniej z Zamku Książąt Mazowieckich w Czersku wiódł  nieistniejący obecnie trakt do Liwia, który był warownią przygraniczną. Mińsk powstał własnie na tym trakcje jako że był w miejscu dogodnym na popas i nocleg w trakcie podróży między zamkami. Rozwinęła się więc wpierw osada a później miasto.  Brama wejściowaPo kupieniu biletu zostaliśmy przez miłych panów oznakowani okolicznościowymi stempelkami i ruszyliśmy na zwiedzanie.

biletyDziewczyny z początku nie były zainteresowane samym piknikiem. Koniecznie chciały zwiedzić to co zostało z zamku. Ruszyliśmy więc na pierwszą basztę, znajdującą się nad główną bramą. Porażką okazały się dobudowane do murów schody pozwalające wspiąć się do wejścia, które znajduje się na wysokości blanków. Ktoś wpadł na pomysł żeby pomalować wszystko, włącznie z poręczami na czarno. Nie muszą tłumaczyć jak bardzo się te poręcze rozgrzewały wystawiona na działanie słońca, co było problematyczne szczególnie przy schodzeniu.

Wejście na basztę nad bramąZ poziomu wejścia do wierzy można było podziwiać południową wieżę i mur.

Baszta południowaStromymi krętymi schodami wymurowanymi z cegły wdrapaliśmy się na sam szczyt wieży. Ostatni odcinek prowadzący na taras widokowy to schody drewniane zbudowane współcześnie aby umożliwić zwiedzającym dotarcie do celu. A było warto. Widoki zapierały dech w piersiach.

Widok z baszty na kościółWisły, która dawniej płynęła niedaleko zamku, obecnie nie da się dostrzec pośród zieleni. Z biegiem lat odsunęła się od zamku o kilka kilometrów. Za to widać było Jezioro Czerskie. Misia od razu zapragnęła tam pójść.

widok na dolinę WisłyNacieszywszy się widokami zeszliśmy na dziedziniec i czym prędzej udaliśmy się na kolejną wieżę. Ta okazała się trudniejsza. Schody węższe i bardziej strome. Dla Lusi trudne było szczególnie zejście. Na górze widoki równie wspaniałe jak z pierwszej wieży.

Baszta nad bramą główną

Trzecia baszta

Widok z baszty południowejTrzecia wieża okazała się ciągle nieczynna. Jednak widać było, że wewnątrz niej prowadzone są jakieś prace, więc być może doczekamy się kiedyś możliwości zwiedzania. Nieco zawiedzione dziewczynki postanowiły, że wobec tego zobaczą co właściwie dzieje się na pikniku.

Jako pierwsze rzuciło nam się w oczy ognisko pełne glinianych naczyń. Trwał wypał wyrobów stworzonych dopiero co przy stoisku garncarza. Wypalanie garnkówNieopodal, na innym ognisku warzona była sól. Garnek z solanką ustawiony został nad ogniem na specjalnym trójnogu. Podgrzewana woda parowała a sól osadzała się na ściankach i dnie naczynia. Dowiedzieliśmy się, że sól była tak drogim towarem, że aby ją wydobyć garnek się po prostu rozbijało, bo jego wartość w porównaniu z zawartością była śmiesznie mała.

Warzenie soliNastępne stoisko poświęcone było myślistwu i rybołówstwu. Można było obejrzeć narzędzia, min groty strzał, podejrzeć wędzarnie podczas pracy a nawet spróbować złowić na wędkę drewnianą rybę. To wcale nie było takie proste.

Łowienie ryb

Łowienie rybTuż za stoiskiem kowala, który pokazywał narzędzia i rudy było stoisko rzemieślnika, który z kości robił piękne przedmioty. Między innymi igły, guziki, grzebienie oraz rękojeści noży a nawet sztućce.

Noże

NóżTuż przy bramie znajdowała się drewniana rzeźba przedstawiająca Światowida.

ŚwiatowidZmęczone upałem dziewczynki zaproponowały, żebyśmy wreszcie poszli nad jezioro. Chłopiec, który asystował swojemu tacie przy wędzeniu ryb wskazał nam drogę. Opuściliśmy więc zamek i ruszyliśmy na przechadzkę.

Widok od strony rzeki

Widok od strony rzekiPo krótkim marszu udało nam się dojść w miejsce gdzie miejscowi zbudowali pomost na brzegu jeziora. Dziewczyny z radością moczyły nogi a my korzystaliśmy z cienia i chwili odpoczynku przed powrotem do domu.

Jezioro Czerskie

Jezioro Czerskie

Taka to była nasza kolejna naturalna lekcja historii.

*   *   *

Wycieczka odbyła się w ramach konkursu Turystyczna Rodzinka 2017

Turystyczna Rodzinka 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *