Pokrzywa i czarny bez

Dziś miałam wenę (trochę pod wpływem dziewczyn z grupy „Edukacja domowa poza miastem” z FB) na kulinarne eksperymenty z wykorzystaniem niezbyt poważanych powszechnie a jednak bardzo wartościowych roślin, pokrzywy i czarnego bzu.

Pokrzywa była na obiad. Nie jako danie główne ale jako dodatek do potrawki ze szpinaku, cebuli i jajek, dosmaczonej czosnkiem i podanej z makaronem. Dziewczynom powiedziałam, że jest tam pokrzywa, jak już im zasmakowało. A było naprawdę pyszne. Wieczorem oznajmiły tacie, że jadły pokrzywy na obiad. Nie uwierzył, uznał, że sobie żartują. A na zbieranie pokrzywy do celów kulinarnych jest ostatni dzwonek, bo zaczyna już kwitnąć. Potem będzie niesmaczna. Nawet teraz wykorzystywać należy maksymalnie 15 cm wierzchołka.

pokrzywa

Po podwieczorku poszłyśmy na ogród zrobić przegląd, żeby stwierdzić, czy deszcz nie zaszkodził niektórym roślinkom. Przy okazji przyniosłyśmy koszyczek kwiatów czarnego bzu. Wybierałyśmy robrze rozwinięte ale jeszcze nieprzekwitnięte (płatki jeszcze nie opadają).

kwiaty czarnego bzu

Na kolacje były placki z tych kwiatów. Wystarczy rozrobić ciasto na naleśniki (ja dodaje odrobinę proszku do pieczenia). W tym cieście maczam kwiaty i kładziemy na bardzo mocno rozgrzanym tłuszczu. Kiedy spód się zetnie nożyczkami odcinam zbędne łodyżki i odwracam placek na druga stronę. Dziewczyny oczywiście zjadały placki posypane cukrem pudrem. Tata tez się załapał.

placki z kwiatów czarnego bzu

2 myśli nt. „Pokrzywa i czarny bez

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *