Czytanie w terenie

Troszkę wiało, ale wiatr był ciepły a słońce przygrzewało wiosennie. Kaski rowery i wiadro kredy, czyli wyprawa na asfalt. O tak tak, u nas nie wystarczy wyjść przed furtkę, żeby bawić się na asfalcie, trzeba wyruszyć trochę dalej. Uroki wsi…

Wiadro kredy i niezbyt ruchliwa ulica to gwarancja dobrej zabawy. Była zabawa w chłopka (na razie tylko dla utrwalenia zasad i rozgimnastykowania. W końcu co to komu przeszkadza, że co drugi skok stopa ląduje na linii. Przyjdzie czas to uściślimy zasady.

Była zabawa w cztery kropki zainspirowana wpisem z blogu MAMAtyka. Było zwykłe bazgranie po asfalcie i w końcu czytanie. O tak. Nauka czytania w terenie. Narysowałam na asfalcie pola. Jeden komplet z samogłoskami dla Luski, drugi komplet z sylabami dla Miśki. Dziewczynki udawały żaby a ja mówiłam która żaba na jakie pole ma skoczyć. I tak sobie skakały czytając. A może czytały skacząc. A z resztą, co to za różnica. Fajnie było.

czytające zabki

 

4 myśli nt. „Czytanie w terenie

  1. Fajnie się bawicie… Pamiętam z dziecińtwa jak mazaliśmy kredą po ulicy itd. Teraz niby nadal w tym samym miejscu mieszkam ale za dużo samochodów jeździ 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *