Chłopaki z Kanady

We wtorek, 29 kwietnia, dotarli wreszcie do nas nasi goście z Kanady Aleksander i Daniel. Dołączyli do ciekawskiego gila i razem całą paczką będziemy zwiedzać.

30 kwietnia 20014

Jedziemy do babci Marysi na długi majowy weekend. Zapowiada się świetnie bo zapowiadają świetną pogodę a Luśka już prawie zdrowa więc mamy dużo pomysłów.

1 maja 2014

Mama Luśki i Miśki postanowiła przygotować syrop z młodych pędów sosny, żeby zimą dawać dziewczynom jeśli będzie je męczył kaszel. Trzeba więc było wybrać się do lasu w poszukiwaniu sosnowego młodnika. To kawał drogi, ale wpakowaliśmy Luśkę do wózka i ruszyliśmy. Po drodze chcieliśmy nakarmić łabędzie więc zatrzymaliśmy się nad stawem. Łabędzi nie było, ale żaby dawały koncert rechocąc donośnie. Potem mijaliśmy rozległe pola na których rosły różne zboża i rzepak a w oddali widać było elektrownie wiatrowe. W końcu po długiej wędrówce dotarliśmy do lasu. Tu też rosło mnóstwo rzepaku. Skręciliśmy w wąską dróżkę i ruszyliśmy wgłąb. Po jakimś czasie dotarliśmy do ambony ustawionej myśliwych. Miśka postanowiła zobaczyć jak jest w środku. Było super i widoki na całą okolicę.
W końcu dotarliśmy do sosnowego młodnika i narwaliśmy całe pudełko młodych pędów. Oczywiście staraliśmy się nie ogołocić żadnej gałązki a urywać jedynie pojedyncze pędy, żeby nie okaleczać drzewek. Po powrocie do domy pędy zostały zasypane cukrem w słoju i teraz będą stały trzy tygodnie na oknie aż zrobi się z nich słodki leczniczy syrop na kaszel.

2 maja 20014

Znów wybraliśmy się dziś na poszukiwanie łabędzi. Tym razem wybraliśmy się nad drugi staw. Żab tu też było co niemiara, ale były również łabędzie. Pan łabędź pływał po stawie i próbował nas przestraszyć głośnym sykiem, a pani łabędziowa siedziała na jajach. Udało nam się udobruchać pana łabędzie kilkoma kromkami czerstwego chleba, które zjadł z apetytem. Po chwili namysłu pani łabędziowa postanowiła dołączyć do niego i też się poczęstować. Skorzystaliśmy z tego i podeszliśmy tak blisko gniazda jak to było możliwe. Próbowaliśmy policzyć jaja, było ich pięć a może sześć. Pan łabędź uznał jednak, że kręcimy się zbyt blisko gniazda i trzeba je przed nami obronić. Wdrapał się na skarpę i rozsiadł się na jajkach.
Poszliśmy więc dalej na spacer. Wszędzie wokół stawu leżało pełno powalonych drzew. To robota bobrzej rodziny, która rozgościła się na tym stawie kilka lat temu.

3 maja 20014

Wybraliśmy się na wycieczkę do Ciechanowa i położonej niedaleko Opinogóry. W Ciechanowie odwiedziliśmy zamek książąt mazowieckich, który został zbudowany w XIV wieku przez księcia mazowieckiego Siemowita III. W tamtych czasach nieopodal (około 50 km na północ) przebiegała granica między Księstwem Mazowieckim a państwem Zakonu Krzyżackiego. Wycieczka nie była długa, gdyż z dawnego zamku pozostały jedynie odrestaurowane mury obronne i dwie baszty, które zwiedziliśmy. W dolnej części zorganizowano, niewielką wystawę znalezionych na terenie zamku przedmiotów.

Później pojechaliśmy do Opinogóry, gdzie w pięknym i rozległym parku mieści się muzeum romantyzmu. W parku znajduje sie kilka budynków: neogotycki Pałacyk z XIX w., w którym można obejrzeć ekspozycję poświęconą Zygmuntowi Krasińskiemu, neogotycki budynek Oficyny Dworskiej przeznaczony na wystawy czasowe, oraz dwór w którym można oglądać wystawy malarstwa.
Ponieważ pogoda była piękna dużo czasu poświęciliśmy na zabawę w parku. Przy okazji naleźliśmy skarb ukryty nieopodal pałacu (dziewczyny bawią się z mamą w geocaching, to taka zabawa, która polega na odnajdywaniu ukrytych w różnych miejscach skrzynek z fantami). Później zwiedzaliśmy pałac w którym Miśce najbardziej podobały się manekiny prezentujące stroje z epoki. W oficynie najciekawsze okazały się makiety z żołnierzykami prezentujące różne bitwy z okresu wojen napoleońskich.

4 maja 2014

Postanowiliśmy dziś wybrać się do Krainy westernu czyli do miasteczka rodem z dzikiego zachodu które stworzono w Sarnowej Górze nieopodal Ciechanowa. Atrakcji było tam co nie miara. Najpierw w mini-zoo karmiliśmy zieleniną kozy, owce i króliki. Lamy i strusie nie chciały podejść więc tylko je obserwowaliśmy, podobnie jak ozdobne ptactwo domowe w wolierach. A były tam kury indyki i bażanty.
Potem było jeszcze więcej zabawy. Zjeżdżalnia linowa i wioska Indian z ogromnymi tipi w których można było wysłuchać opowieści o kulturze i historii Indian Południowej Ameryki. Przed tipi można było pograć na bębnie albo nauczyć się rzucać nożami. Następnie poszliśmy pojeździć na koniach a właściwie na kucykach, pokręcić się na karuzeli i poskakać na trampolinie. Niestety zepsuł się nam aparat i nie mogliśmy zrobić już więcej zdjęć.

10 maja 20014

Na lotnisku w Janowie, nieopodal Mińska Mazowieckiego odbywały się „Dni z Wojskiem Polskim”. Główną atrakcją były pokazy lotnicze. Po prostu musieliśmy to obejrzeć. Na szczęście pogoda dopisała i przyjemnie było obserwować podniebne akrobacje. Potem oglądaliśmy jeszcze wystawę sprzętu wojskowego zorganizowaną na płycie lotniska.

4 czerwca 2014

Razem z dziewczynkami i ich mamą wybraliśmy się na poszukiwanie skarbów. Udaliśmy się najpierw nad rzekę Mienię, która płynie niedaleko domu Luśki i Miśki, ale tam nie udało nam się nic znaleźć, zawiódł nas nasz GPS. To nic warto było odwiedzić ten piękny zakątek.

Podobnie nie powiodło nam się w lesie za Mińskiem Mazowieckim, ale i tak było fajnie, dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy czytając informacje na tablicach rozmieszczonych wzdłuż ścieżki edukacyjnej i zobaczyliśmy bardzo starą sosnę, która prawdopodobnie ma ponad 360 lat. Jest olbrzymia.

W końcu pojechaliśmy do Mińska i tam udało nam się znaleźć skrzynkę ukrytą niedaleko miejskiej, nieużywanej już wierzy ciśnień.

12 czerwca 2014

Dziś kolejna wyprawa do Mińska. Tym razem nie szukaliśmy skarbów. Po krótkich zakupach udaliśmy się do miejskiego parku, który Luśka i Miśka wprost uwielbiają. Jest to zabytkowy park pałacowy z licznymi kanałami i stawami, które zamieszkane są przez stada kaczek krzyżówek. Jest tam mnóstwo ścieżek, mostków i tajemniczych zakątków  W głębi parku znajduje się świetny plac zabaw na którym dziewczyny mogłyby się bawić godzinami.

W parku znajduje się również pałac, w którym mieści się Miejski Dom Kultury. Niedawno władze miasta wybudowały przed nim fontannę. Ulubione miejsce zabaw dzieciaków podczas letnich upałów.

Tuż za parkiem znajduje się urocza kapliczka z figurą św. Jana Nepomucena. Własnie niedawno została odnowiona. Oglądaliśmy bardzo dokładnie okolice, bo to świetne miejsce, żeby ukryć tam skarb dla innych miłośników geocachingu.

Wracając do samochodu przechodziliśmy obok Biblioteki Miejskiej. Niedawno stanął tam pomnik Jana Himilsbacha. To znany w Polsce aktor, który urodził się i wychował w tym miasteczku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *