Australia – Dziecko na warsztat

Naszą podróż do Australii i po Australii a właściwie Australii i Oceanii zaczęliśmy znów historycznie. Dziewczyny dowiedziały się co to są antypody i jaki związek z Wyprawą kapitana Cooka mieli starożytni myśliciele i skąd się wzięła nazwa AustraliaZaczęliśmy bowiem od przeczytania opowieści o podróżach Jamesa Cooka z książki „Wielkie odkrycia”, z której już korzystałyśmy przy poprzednim warsztacie.

Wielkie odkrycia

Przy okazji zaproponowałam dziewczynom zabawę sensoryczną, dzięki której mogły zapoznać się i z mapą Australii i zapamiętać kształt tego kontynentu. Wkleiłam mapy konturowe Australii na dnach płytkich pudełek a następnie zasypałam je kolorowym ryżem. Zadanie było proste ale okazało się fascynujące. Przegarniając ryż dziewczyny miały odsłonić kontury kontynentu.

Australia - sensoryczne

Lusia się trochę denerwowała, że jej nie wychodzi, Misia przekopywała ryż w poszukiwaniu Tasmanii. Potem zabawa rozwinęła się przekraczając tematykę, wpierw jednak na interior gdzie nie padało od miesięcy spadł kolorowy ryżowy deszcz i to wielokrotnie. Później mapa Australii poszła precz a na dnie pudełka została odręcznie narysowana (na podstawie mapy z atlasu) mapa Afryki. Tu znów padało. Potem po ryżu galopowały stada zwierząt (zupełnie nieaustralijskich). Na koniec miśka stwierdziła, że to bardzo przyjemne stanąć stopami na ryżu, więc ryż był namiętnie deptany. Na drugi dzień rano Lusia zrobiła mi awanturę, bo ryż połamał się podczas zabawy i został już wyrzucony. Trzeba się brać za farbowanie następnej porcji ryżu

Rozmowy o sztuce zaczęłyśmy od rozmowy o tym, co to właściwie jest sztuka. Przydatna okazała się książka o sztuce z serii „Świat w obrazkach”.

świat w obrazkach - sztuka

Z wszystkich omówionych tam dziedzin Miśkę najbardziej interesował balet (a jakżeby inaczej). Studiowałyśmy również (dziewczyny skupiały się na obrazkach) dwie książki z serii „Mitologie Świata” pt „Aborygeni Australijscy” oraz  „Ludy Oceanii”, ponieważ chciałam jednak skupić się na sztuce prymitywnej.

Mitologia świata

Pokazałam dziewczynom min. zdjęcia naskalnych malowideł z Australii, stroje, rzeźby, maski, totemy, przedmioty codziennego użytku i tatuaże.  Potem zaproponowałam im pierwszą zabawę. Mogłam wreszcie wyciągnąć z ukrycia mazaki zakupione w wakacje w Biedronce. To nie są zwykłe mazaki, do rysowania się nie nadają mają za rzadki tusz i przesiąkają przez kartkę podczas rysowania a czubki się szybko deformują. Jednak te mazaki nie zostały stworzone do pisania a do malowania techniką aerografu. Do zestawu dołączona została mała pompka umożliwiająca takie malowanie oraz kilka szablonów. Ja dokupiłam jeszcze najmniejsze jakie były rękawiczki lateksowe (Misia z zainteresowaniem odnotowała, że to lateks i przypomniała sobie, że się go robi z drzewa kauczukowego z Ameryki południowej) i wzięłyśmy się do roboty. Dziewczyny założyły rękawiczki na lewe dłonie, które następnie przykładały do kartki i prymitywnym aerografem nanosiły tusz tworząc kontury dłoni, na wzór tych znalezionych na ścianach jaskiń, między innymi w Australii.

Aborygeńskie malowidła

Misia musiała opanować kierowanie strumienia tuszu w odpowiednie miejsce. Lusi musiałam pomagać, nie miała dość siły do zrobienia całego konturu za to z zapałem je przyozdabiała.

Aborygeńskie malowidła Aborygeńskie malowidła

Ten warsztat nie mógł by się obyć bez rysunków kropkowych na wzór aborygeńskich malowideł. Przygotowałam je z myślą o Lusi, ale Misia przyłączyła się z ochotą, szczególnie, że zafascynowały ją oglądane w sieci obrazy wykonane tą techniką. Zwróciła tez uwagę, na to, że często spore obszary są dekorowane wzorem równoległych linnii albo drobną kratką.

rysunki kropkowe rysunki kropkowe

Jeszcze trochę czasu poświęciłyśmy na aborygeńskie symbole, które często obecne są w ich sztuce. Przygotowałam dla Misi zestaw kart z symbolami i opisem ich znaczenia. Pierwsza zabawa polegała na kopiowaniu wylosowanych symboli, pisząc je palcem po wysypanej w kartoniku kaszy mannie. Misia uwielbia takie sensoryczne zabawy.

sensoryczne - znaki aborygeńskie

Korzystając z przygotowanego zestawu, wykonałam jeszcze planszę z symbolami, której użyłyśmy następnie do kilku zabaw. Najpierw wprawiałyśmy się w opowiadaniu historii. Na planszy jest pięć kolumn zawierających znaki pogrupowane kategoriami. W każdej kolumnie znalazło się po sześć znaków. Zabawa polegała na tym, że na przemian rzucałyśmy kostką i losowałyśmy w ten sposób symbole z kolejnych kolumn. Gdy każda z nas miała już komplet pięciu znaków kopiowałyśmy je do zeszytu a potem wymyślałyśmy historie.

aborygeńskie symbole - roll

Inna wersja tej zabawy polega na wylosowaniu kompletu symboli i narysowanie obrazu z wykorzystaniem tych symboli. W końcu plansza z symbolami posłużyła dziewczynom jako wzornik w spontanicznej akcji wykonywania tatuaży (na szczęście plakatówkami).  W sumie tatuaż to sztuka zdobienia ciała, dość powszechna i ciągle bardzo ważna, szczególnie w Oceanii.

tatuaż tatuaż tatuaż

Postanowiłam też pobawić się z dziewczynami w ozdabianie różnych przedmiotów etnicznymi wzorami. Wpierw wybrałyśmy się więc na wyprawę żeby zdobyć odpowiednie materiały. Przytaszczyłyśmy suche konary, kamienie, kawałki kory. Najpierw trzeba było nasze skarby oczyścić. Misia wprawiała się więc w sztuce władania scyzorykiem i papierem ściernym.

usuwanie kory

Po oczyszczeniu i dokładnym wysuszeniu mogłyśmy zabrać się za ozdabianie.

malowany kamień

Z pomalowanego i przyozdobionego piórami patyków powstało coś na kształt berła tanecznego. które dziewczyny widziały w jednej z książek.

berło taneczne

Taniec to jest jedna z tych rzeczy, która kręci Misię najbardziej. Wprawdzie najbardziej lubi balet ale kiedy pokazałam jej kilka filmów z tańcami polinezyjskimi (taniec hula, taniec z Tahiti, taniec z Wysp Cooka) rozbudziło to jej wyobraźnię. Zrobiłyśmy więc z krepiny odpowiednie stroje i dziewczyny zaczęły wprawiać się w tańcach polinezyjskich. Stroje z krepiny eksploatowane były non stop aż się rozpadły.

nawlekanie krepinowych liści

sukienka z krepiny taniec hulaMi osobiście taniec rejonów Australii i Oceanii kojarzy się z jeszcze jednym specyficznym tańcem. To taniec wojenny haka peruperu szczególnie interesujący w wykonaniu Maorysów. Tańce tego typu wykonywane były przez grupy wojowników przed bitwą i miały na celu zastraszenie przeciwników poprzez ukazanie własnej siły i mobilizacji. Bywało to tak skuteczne, że czasem do bitwy w ogóle nie dochodziło. W wyniku kolonizacji wysp przez Europejczyków haka została zabroniona przez jakiś czas. Ja z tym tańcem spotkałam się po raz pierwszy śledząc międzynarodowe rozgrywki Rugby, ponieważ zespół z Nowej Zelandii ma w zwyczaju wykonywać ją przed meczem (haka w wykonaniu All Black). Ne wiem jak wy ale ja mam zawsze ciarki na całym ciele. Oczywiście inne grupy z tamtego regiony postanowiły nie być gorsze, Australijczycy wprowadzili podobny rytuał do swoich występów (haka Aborygeni kontra Maorysi). Dziewczyny zgodnie orzekły, że tacy wytatuowani wojownicy wrzeszczący i wykrzywiający się przed bitwą byli raczej przerażający. Mnie zaś bardzo cieszy, że tego typu tradycje są ciągle na świecie kultywowane (choć w nieco innym kontekście), szczególnie że w czasach globalnej wioski wszystko się jakoś tak rozmywa.

W najbliższym czasie przeniesiemy się do Azji, gdzie interesować się będziemy głownie językiem.

*    *    *

Wpis powstał w ramach projektu „Dziecko na warsztat II edycja”

logoDnW-2edycja2

Zapraszam do odwiedzania innych blogów uczestniczących w projekcie.

3 myśli nt. „Australia – Dziecko na warsztat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *